Witam
Ponad miesiąc temu na moim blogu pojawił się wpis informujący o tym co będę robić przez najbliższy czas. Podjęłam Wyzwanie Flory. Wraz z innymi blogerami: Pauliną z From move to kitchen, Tomkiem z Zajadam.pl oraz Michałem - domowa.tv przez miesiąc przygotowywałam sę do biegu na piątkę który odbył się w ramach maratonu warszawskiego. Mój cel : pokonać swój rekord na 5km - 28:52 min
Na pewno nie wszystko poszło po mojej myśli.
Z powodu kontuzji kolana, nie wykonałam w całości mojego planu treningowego ułożonego przez trenera. Plan możecie zobaczyć tutaj. Z kolanem problemy mam od zawsze. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się nie poczuć go przy wykrokach czy przysiadach. Podczas biegania ból się nasilił, a w pewnym momencie bolało nawet przy wychodzeniu po schodach czy normalnym chodzeniu. Na szczęście maść rozgrzewająca dała radę. Podczas samego biegu miałam założoną opaskę uciskową która w która również pomogła. Nie udało mi się osiągnąć wyznaczonego celu : pokonałam 5 km w 29:05 min. Swój wynik znacznie poprawiłam tydzień później.
Do Warszawy wybrałam się z wujkiem który brał udział w maratonie. Na miejscu byliśmy już dzień wcześniej. Następnego dnia około godziny 8 udało nam się dotrzeć pod Stadion Narodowy. Było chłodno dlatego nie obyło się bez cieplejszej bluzy do biegania. Po przebraniu się i zostawieniu rzeczy w szatni udaliśmy się na start, gdzie zrobiliśmy krótką rozgrzewkę. Był z nami również Łukasz z infosocialmedia
Sam bieg był bardzo przyjemny :) bieganie w takim tłumie, gdy każdy chce wypaść jak najlepiej to bardzo duża dawka pozytywnych emocji. Dzięki temu dajemy z siebie więcej. Ku mojemu zdziwieniu odczułam bardziej kostki niż kolano. Pokonując trasę zrobiłam sobie trzy małe 15-sek przerwy podczas których truchtałam. Pod koniec już starałam się dawać z siebie wszystko. Meta była wewnątrz Stadionu Narodowego. Po pokonaniu jej każdy z nas dostał medal. Mój wujek też dał radę. Pokonał maraton w 3h 48min :) Gratuluję !!
Miniony miesiąc był dla mnie bardzo intensywny. Treningi Mateusza Jasińskiego na pewno bardzo mi się przydały, nigdy wcześniej nikt nie dawał mi żadnych wskazówek dotyczących takich treningów. W przyszłym roku będę nadal korzystać z tej samej rozpiski. Oczywiście nie kończę mojej przygody z bieganiem. Robię sobie tylko zimową przerwę podczas której przerzucam się na bieżnię. W kolejnym sezonie również planuję kilka startów w zorganizowanych biegach. Serdecznie dziękuje Florze za możliwość wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu.
Pozdrawiam
Ponad miesiąc temu na moim blogu pojawił się wpis informujący o tym co będę robić przez najbliższy czas. Podjęłam Wyzwanie Flory. Wraz z innymi blogerami: Pauliną z From move to kitchen, Tomkiem z Zajadam.pl oraz Michałem - domowa.tv przez miesiąc przygotowywałam sę do biegu na piątkę który odbył się w ramach maratonu warszawskiego. Mój cel : pokonać swój rekord na 5km - 28:52 min
Na pewno nie wszystko poszło po mojej myśli.
Z powodu kontuzji kolana, nie wykonałam w całości mojego planu treningowego ułożonego przez trenera. Plan możecie zobaczyć tutaj. Z kolanem problemy mam od zawsze. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się nie poczuć go przy wykrokach czy przysiadach. Podczas biegania ból się nasilił, a w pewnym momencie bolało nawet przy wychodzeniu po schodach czy normalnym chodzeniu. Na szczęście maść rozgrzewająca dała radę. Podczas samego biegu miałam założoną opaskę uciskową która w która również pomogła. Nie udało mi się osiągnąć wyznaczonego celu : pokonałam 5 km w 29:05 min. Swój wynik znacznie poprawiłam tydzień później.
Sam bieg był bardzo przyjemny :) bieganie w takim tłumie, gdy każdy chce wypaść jak najlepiej to bardzo duża dawka pozytywnych emocji. Dzięki temu dajemy z siebie więcej. Ku mojemu zdziwieniu odczułam bardziej kostki niż kolano. Pokonując trasę zrobiłam sobie trzy małe 15-sek przerwy podczas których truchtałam. Pod koniec już starałam się dawać z siebie wszystko. Meta była wewnątrz Stadionu Narodowego. Po pokonaniu jej każdy z nas dostał medal. Mój wujek też dał radę. Pokonał maraton w 3h 48min :) Gratuluję !!
Pozdrawiam
Byłaś z kolanem u ortopedy?
OdpowiedzUsuńMoże to być coś poważnego
Pozdrawiam :)
Życzę w powodzenia i wytrwałości ; ) I gratuluję dotychczasowych sukcesów!
OdpowiedzUsuńSuper:) Mój rekord na 5 km to 29 minut. Z kolanem nie ma żartów, ja już ponad rok się męczę:(
OdpowiedzUsuńGratulacje! Oglądałam filmik, niesamowita sprawa :P
OdpowiedzUsuńDlaczego robisz sobie już teraz zimową przerwę? Od niedawna czytam twojego bloga i zaczęłam przez to biegać, jak na razie jestem zachwycona :) póki nie ma śniegu, nie pada, a jest stosunkowo ciepło nie mam zamiaru przestawać biegać! Uważaj na kolanko :*
OdpowiedzUsuńjaki promienny uśmiech! :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam cały post, ale generalnie nic z niego nie wiem, bo całą moją uwagę zabrały zdjęcia, na których jesteś *,* Jesteś mega fotogeniczna!
OdpowiedzUsuńSuper przygoda! I gratuluję wyniku Tobie i wujkowi! ;))
OdpowiedzUsuńZdjęcia super, post świetny. Gratuluję! :)
OdpowiedzUsuńGratuluję ukończenia :)))
OdpowiedzUsuńZajefajna przygoda, widać że atmosfera była super :) Świetny filmik :)
OdpowiedzUsuńJa też mam ostatnio problemy z kolanem, być może ze względu na moją wadę postawy.. Świetna inicjatywa, ten bieg, gratuluję wyniku. :)
OdpowiedzUsuńHej możesz zrobić wpis o treningach na siłowni ? :*
OdpowiedzUsuń